środa, 3 stycznia 2018

W kręgu Hubertusa cz. 3

Oto kolejne trzy postaci z grona Poetów Nieznanych. Z pewnością były też inne osoby zafascynowane Hubertusem, które przez Towarzystwo się przewinęły. Niemniej dla nich przygoda z poezją była tylko barwnym epizodem, więc na trwałe w świadomości uczestników cotygodniowych wędrówek po knajpach podłych się nie zapisały. 


Cyryl Zimny, czyli Zimny Wrzask






Mówi o sobie „Zimny Wrzask” (uprawiam wrzaski, bo na ludzi trzeba krzyczeć, żeby poznali się na poezji), nie rozstaje się ze słownikiem ortograficznym (to Biblia najświętsza mojego pisania) i uważa się za poetę alfabetycznego
Wedle jednych członków Towarzystwa przydomek nadał mu sam Hubertus w barze „Pod Wisielcem” (bar „Powszechny” na rogu Hetmańskiej i Sienkiewicza w Bydgoszczy). Hubertus wylał mu na głowę piwo ze słowami:
- Cyrylu Zimny, bądź zimny jak piwo. A ponieważ jesteś Ostatnim Mohikaninem słownika ortograficznego, w imieniu naszej poezji kulawej nadaję ci imię „Zimny Wrzask”, abyś na pohybel ortograficznym ignorantom pisał, amen. –
Inni z kolei byli mniej romantyczni. Przydomek łączyli z nalewką Benedykta Orechwo, która była tak mocna, że po wychyleniu kieliszka artysta aż się zapowietrzył. Poza tym podejrzewali, że określenie „Zimny Wrzask” w sposób szczególny wiąże się z… wybujałym erotyzmem Cyryla Zimnego. Poeta był bowiem wyjątkowo kochliwy – żenił się ośmiokrotnie, w tym cztery razy z tą samą kobietą, o której powiadał:
- Moja Halinka jest jak bumerang. Wraca do mnie po każdym rozwodzie. –
Zimny Wrzask mieszkał w narożnym domu przy ul. Kanałowej.


Ulica Kanałowa 15, na Okolu w Bydgoszczy




Twórczość:



Ojcowizna obżarta

Ogromnie oddana ogórkom
W okamgnieniu
Objadła ojca

Olu Olu
Oko ocieka okrutnie –

Okultyzm w okularach

Robota Rebeki

Rebeko –
Robaki w racuchach rojne

Rebeko –
Rodzynki rdzewieją w rododendronie

Rebeko
Rebeko –
Rezeda ryje rezerwuar!

Rebeko
Rozumiesz?

Ale Rebeka roboty nie ruszy –
Rada
Rogowieje rezygnacją

Albowiem Rebeka rąbie rower
Dla relaksu

Kontrabas z krewetkami

- Komu krewetki komu krewetki! –
Karol kochanek Kornelii
Kurtuazyjnie
Kołysał w kolasie kościelnej
Kontrabas kontratenora

-Krewetki karmione kabanosem!
Krewetki krajane z kaloszem! –
Krzyczał pod kościołem
Krzyczał nad kontrabasem
A krewetki w kontrabasie
Kolorami korpusów
Klekotały niczym kordelasem

A kiedy kontratenor
W kawiarni
Kokluszem kaleczył kantatę
A kelnerki
Koturnami kokietowały klientów
Kornelia kordzikiem Karola
Kartofle na kandelabrze
Dla księżych koni u kolasy
Krzepko kroiła na krzyż

- Krewetki z kapustą kiszoną!
Krewetki z karotką kruszoną! –

Kanarki w kawiarni kwiliły
Kubki z kawą krążyły
Klienci kasłali
Bo kontratenor pod krawatem
Wciąż katastrofalnie
Kompozycję kreślił koloraturą

Ale kadukiem kochanym
Katującemu kantatę kaszlem
Klapnęły kalesony
Więc kelnerki kwaśne jak korniszony
Kanarki w klangorze
Kułaki kawoszy w klaskaniu

I tylko krewetki w kontrabasie
Niby kolumna katedry
Kraśniały Kornelii i Karolowi
Kwotą kupna –
Katechizmem kumulacji

Eskapizm etniczny

Na etacie etruskologa
Edward emanował egoizmem
Elżbieta zaś jako egiptolog –
Elementarzem elegii

Eterycznie
Echem ewokacji erotycznych eremitów
Edukowała więc Edwarda
By ewoluował emocjami

Edward zaś
Pod esowatym emblematem jej entuzjazmu
Nie estetyzował elegijnie egzystencji
Lecz eksplodował ekstazą energii
Niczym etola elektryczna na etażerce

Odtąd epokę Etrusków Edwarda
Oraz erę Egipcjan Elżbiety
Eksplorował eskapizm etniczny –
Ekspansja etyliny ekstrawertyków
Ekspresja ekonomii Erosa



Tadeusz Kukulski, zwany Miszczu







Z zawodu stolarz. Tak naprawdę poza jednym nigdy nie pisał wierszy, niemniej Hubert Ostoja-Dybowski mawiał o nim, że jest poetą desek trumiennych. Te słowa uznania były zarazem obciążeniem dla Tadeusza Kukulskiego, gdyż każdy w Towarzystwie był święcie przekonany, że zajmuje się on wyrobem trumien, a w rzeczywistości pracował w Bydgoskiej Fabryce Mebli.




Samotny dom przy Czarnej Drodze w Bydgoszczy. 
Po lewej, niewidocznej na zdjęciu stronie ulicy przebiegają tory kolejowe.


W latach istnienia Towarzystwa Poetów Nieznanych mieszkał w kamienicy przy Czarnej Drodze. Często uskarżał się kolegom, że przejeżdżające wzdłuż ulicy pociągi nie dają mu spać. Zaradził temu Ogniomistrz. Załatwił bowiem Kukulskiemu lokum przy ul. Spokojnej. Ogniomistrz w tej materii nie był bezinteresowny: liczył, że Miszczu ożeni się z którąś z jego dwóch córek – Genią lub Renią, chociaż kiedy zaczął je swatać były jeszcze nastolatkami. Niestety, na nowym miejscu Miszczu dał się zaciągnąć do łóżka sąsiadce z poddasza, a ta zaraziła go chorobą weneryczną. Makary Pytel zwany Ogniomistrzem skreślił zatem Miszczu w roli ewentualnego zięcia.




Ulica Spokojna 21, na Bartodziejach w Bydgoszczy


Paradoks związany z przeprowadzką polega na tym, że sąsiedztwo hałaśliwych pociągów Tadeusz Kukulski zamienił na hałaśliwe tramwaje przejeżdżające wzdłuż ulicy Toruńskiej.
Po przejściu na emeryturę wyjechał z Bydgoszczy do siostry zamieszkałej w Gdyni.
Bardzo cenny członek Towarzystwa Poetów Nieznanych, gdyż hojny w stawianiu piwa. Jego przydomek wziął się z jego atencji do twórców – o każdym z szacunkiem wyrażał się per „Miszczu”.


Twórczość


Twórczość Miszczu obejmuje tylko jeden rymowany wiersz, wiersz o Zygmusiu, który w zależności od sytuacji odpowiednio modyfikował. Oto kilka wariantów wiersza:



Zygmuś dzielnym piłkarzem był
I wielkie moce w piłce krył
A gdy się zmęczył i był rad
Bułeczkę z dżemem chętnie zjadł

Zygmuś dzielnym stróżem był
I wielkie moce w miotle krył
A gdy się zmęczył i był rad
Bułeczkę z dżemem chętnie zjadł

Zygmuś dzielnym dentystą był
I wielkie moce w zębach krył
A gdy się zmęczył i był rad
Bułeczkę z dżemem chętnie zjadł


Hubert Ostoja-Dybowski zapytany przez swojego ulubieńca, dlaczego Miszczu kojarzy z trumnami, odpowiedział:
- Beniu, dziwisz się? Spójrz na te łagodne, brązowe oczka u naszego Miszczu, na ten wąs w podkówkę zwinięty jak ogon u skopanego psa. Czyż nie bije z tego oblicza głęboka melancholia? Czyż Miszczu nie wygląda, jakby opłakiwał zło całego świata? Zaręczam ci, że taką twarz powinien mieć każdy idealny przedsiębiorca pogrzebowy. Smutek jamnika odpędzonego od kości to przy nim pikuś. A poza tym Miszczu zawsze upija się na smutno i płacze, że Marysia go nie chce. Ale nie pytaj mnie o Marysię, bo ja nie wiem, kto zacz. Na oczy jej nie widziałem. –




Jan Nepomucen Wątroba, zwany Jan Nepomucen, Nepomucek, Mucek Nep albo Neptyk





Ze względu na swe mało poetyckie nazwisko bardzo drażliwy. Dlatego by przydać powagi zawsze przedstawiał się dwojgiem imion i zawsze żąda, by dwojgiem imion się doń zwracano. Argumentował, że o Bachu też mówi się „Jan Sebastian”.
Prawdopodobnie obsesja śmiesznego nazwiska wzięła się z zawodu miłosnego: Jan Nepomucen był po słowie z pewną panną, lecz ta zerwała zaręczyny, gdyż koleżanki w pracy zaczęły na nią wołać „Wątrobianka” i „Pasztetowa”.
Z zawodu sprzedawca zegarków w sklepie jubilerskim. Uprawiał fraszkopisarstwo. Podobno jego mistrzem duchowym był lakoniczny i dosadny Jan Sztautyger, jednak członkowie Towarzystwa uważali go tylko za bezwstydnego naśladowcę rymowanek Hubertusa. Stąd złośliwie o nim mawiali Nepomucek, Mucek Nep albo Neptyk. Na Janie Nepomucenie tym bardziej sobie używali, iż sam Hubertus ironizował: 


Nie bądź kiep
Jak nasz Mucek Nep

Niemniej warto pamiętać, że fraszkopisarz jako jedyny z Towarzystwa Poetów Nieznanych osiągnął literacki sukces: kilkakrotnie jego drobiazgi były drukowane w niedzielnym wydaniu „Dziennika Wieczornego”. To w jakimś stopniu tłumaczy uszczypliwość kolegów po piórze.
Po upadku komuny w Polsce Jan Nepomucen Wątroba podobno z powodzeniem grał na giełdzie. Potem oszczędności całego życia ulokował w Amber Gold. Gdy parabank okazał się oszustwem, nie odzyskawszy swoich pieniędzy, Jan Nepomucen w 2014 roku powiesił się w swej kawalerce na ul. Adama Grzymały-Siedleckiego 4.




Spojrzenie na ulicę Jasną, na Okolu w Bydgoszczy


Wcześniej mieszkał na Okolu, w nieistniejącym już dziś domu przy ul. Jasnej 19. Mówił, że choć Okole nie należy do bezpiecznych dzielnic, jednak w dzieciństwie nikogo nie musiał się bać, bo dwa domy dalej, pod numerem 23, w latach 1945-1958 mieszkał Feliks Stamm (1901-1976) – słynny trener kadry narodowej w boksie.

Twórczość:

O warzywach

Najlepsze warzywo
To bigos pod piwo

Na jednego jubilera

U niego zegarki
Są fałszywej marki

Co lepsze

Lepiej żłopać wódę
Niż dać psu na budę

Na pewnego poetę

Żadną literaturę
Nie uważa za bzdurę
Gdyż bardziej od czułej matki
Kocha pełne literatki

Na modnisia

Wlazłby w mysią dziurę
By mieć modną skórę

Radzieckie zegarki

Ciężkie to były czasy
Gdy Ruscy kradli cziasy
Lecz się zrobiły w zegarkach widoki
Kiedy zdjełali na rękę „Wastoki”

Na szczęściarza kutwę

Zamiast gotówkę
Nosi podkówkę

Na śmiejących się

Gdy się śmieją zera
Patrz czy nie do sera