niedziela, 28 października 2018

1 Listopada – Dzień Wszystkich Świętych




1 Listopada – dzień naszej pamięci o bliskich, których nie ma już pośród nas...


W „Nokturnach” w swoim czasie pisałem:


XLIV.

Kruchy płomyk stawiam na wietrze –
Pamięć i słowo za tych co odeszli
W bezlistny wieczór listopada nie jestem sam –
Cały cmentarz zakwita ognikami

A ci co pamięć umarłych pragną wyszydzić
Przed Dniem Wszystkich Świętych wkładają maski
Tańczą i piją karykaturą w niebyt odsuwają agonię
- Halloween! – depczą wrzaskiem święto – Halloween!

Histerią kpiny lęk się wyraża

A przecież w Dzień Wszystkich Świętych śmierć nie trwoży
Jest tylko smutkiem osamotnionych życiem

Waldemar Pasiński, z cyklu: „Nokturny”










piątek, 12 października 2018

Wspomnienie lata



Wszyscy pragniemy, by letnie dni były pełne słońca. Zazdrościmy go krajom śródziemnomorskim. Marzymy bowiem o zdrowej opaleniźnie i pluskaniu się w przyjemnej wodzie. Dlatego, gdy tylko nas stać na taki wydatek, urlopy planujemy w zagranicznych kurortach.
Dawno temu, kiedy moi rodzice jeszcze żyli, a brat zapowiadał się na starego kawalera, spędziliśmy wakacje w Hiszpanii. Była egzotyka miejsca i piękne zabytki, i łagodność fal morza, i dużo, dużo słońca. Właśnie słońca: my ludzie północy – niedogrzani, niedoświetleni – pławiliśmy się w nim, gdy tubylcy skrzętnie go unikali. Kiedy my spacerowaliśmy w szortach, oni chronili nogi długimi spodniami. Kiedy my raźno wędrowaliśmy słoneczną ulicą, oni przemykali pod murem dającym cień. Nie rozumiałem ich awersji do pięknej aury. Aż do tego lata.
Tegoroczna, wakacyjna pogoda była swoistym wysłuchaniem marzeń o promiennym cieple: Polacy, chcieliście słoneczka, to je macie.
Już po tygodniu entuzjazm dla niezmąconej chmurką pogody całkowicie z nas wyparował. Słońce męczyło, a nocny upał nie dawał spać. Zamiast radości na twarzach malowało się cierpienie. Wszyscy pochowani w domach mieliśmy wrażenie ciągłego przebywania w piekarniku, a ci, co ulicami się snuli, że zostali wrzuceni na grill. I tak przez trzy miesiące.
Na osłodę, znój upałów zbiegł się dla mnie z finiszem powieści o lokalnym zabarwieniu „Twarze w ulewnym mroku”, którą pichciłem przez pięć lat i którą jak zawsze pewnie nie zainteresują się wydawcy. Ale zacząłem też rzecz nową – „Słowo o zamorskim wojowaniu księcia Racibora”, czyli prawdziwie homerycki epos, który sam chętnie sam bym przeczytał, gdyby został napisany. To nowa przygoda z historią i mitami całkiem dobrze się zapowiada…
Niestety, tego lata o jeździe rowerowej na dalsze wycieczki nie było mowy: po przejechaniu zaledwie trzydziestu kilometrów słońce tak paliło, że mimo najmocniejszych kremów ochronnych wtartych w skórę miało się wrażenie, że ciało uległo poparzeniu.
Pozostały zatem rozrywki, które w roku wyborczym hojnie zaoferował bydgoszczanom ubiegający się o reelekcję prezydent miasta.
Oto kilka migawek.

Rzeka Muzyki: występ „Tomasz Wendt Quartet” w dniu 29.VII.2018


Rzeka Muzyki: występ zespołu flamenco Magdy Navarette w dniu 19.VIII.2018


Zawody surfingowe w ramach Wake Grand Prix na wodach Wyspy Młyńskiej w dniu 4.VIII.2018



Zawody pływackie na Brdzie w ramach „Wody Bydgoskiej” w dniu 15.VIII.2018

 
Zawody pływackie na Brdzie w ramach „Wody Bydgoskiej” w dniu 15.VIII.2018